*Następny dzień,
rano*
Ten drań już wyszedł.
Nie chce się z nim nawet żegnać. Nie chce go znać. Poszłam na most. Ruch był
jeszcze mały. Schowałam się za słupem. Usiadłam z żyletką w ręku. Bałam się to
zrobić. Gdy lekko przecięłam skórę usłyszałam za sobą jakiś głos. Bałam się
odwrócić.
- Nie rób tego. –
odezwał się
- Kim jesteś?
- Czy to ważne? Po
prostu tego nie rób.
- Ale ja muszę. Muszę
skończyć z tym wszystkim. Nie chce już żyć. Rozumiesz?
- Rozumiem cię
doskonale, nawet bardziej niż myślisz. Ale posłuchaj. Naprawdę nic nie jest
tego warte. Jesteś piękną, młodą dziewczyną. Wiesz ile jeszcze szczęścia cię
spotka?
- Szczęścia? Haha,
nie rozśmieszaj mnie. A teraz odejdź. Chce to w końcu zrobić.
- Nie pozwolę ci na
to.
- Nie masz nic do
powiedzenia.
- Najpierw ze mną
porozmawiaj. Chodź, przejdziemy się.
Złapał mnie za ręce i
pomógł wstać, ale nadal nie wiedziałam jak wygląda. Odwróciłam się i w tym
samym momencie spojrzał mi w oczy. Nie potrafiłam wytrzymać jego wzroku. Jego
oczy były duże i ukazywały wielki smutek i jednocześnie radość. Nawet nie
zauważyłam kiedy wyślizgnął mi z ręki żyletkę.
- Co ty robisz?!
Oddaj mi to! – zaczęła wrzeszczeć Zoey, próbując ją odzyskać.
- Nie, mówiłem, że
nie pozwolę ci tego zrobić.
- Ale czemu? Jestem
jedną z wielu osób żyjących tutaj i próbujących odebrać sobie życie. Dlaczego
akurat ja? Nie mogłeś sobie znaleźć innej zabłąkanej dziewczyny do ratowania?
Może, ja nie chce
żeby ktoś mnie ratował, może po prostu chce spokoju. Chce stąd odejść i nie
mieć już tych wszystkich problemów i zmartwień. Daj mi święty spokój i pozwól
mi odejść. Rozumiesz?! – wywrzeszczała mu w twarz
- Nie. – Krótko i
spokojnie odpowiedział.
Chłopak nie dał
wyprowadzić się z równowagi. Był jak najbardziej spokojny. Ale nie mógł jej
pozwolić odejść. Coś nakazywało mu ją chronić. Zobaczył ją wychodzącą z domu i
przyszedł za nią aż tutaj. Chyba zaczął coś do niej czuć. Nie rozumiał tego,
ale chciał żeby żyła i rozmawiała z nim wiecznie.
- Czego ty nie
rozumiesz?! Ja nie mam powodów żeby żyć.
- Masz.
- Tak? To podaj mi
chociaż jeden.
I w tym momencie
chłopak ją pocałował. Sam nie wiedział jak, i wgl dlaczego. Podobała mu się.
Chciał z nią być i chciał ją mieć zawsze przy sobie. Żywą. Całowali się
wieczność, żadne z nich nie miało zamiaru przestań, aż nagle…
________________________________________________________________
Wolicie krótkie czy długie rozdziały?
czytacie = komentujecie
________________________________________________________________
Wolicie krótkie czy długie rozdziały?
czytacie = komentujecie
~~Rainbowek~~
wow, super :)
OdpowiedzUsuńZajebiste :)
OdpowiedzUsuńSuper! Ja wole dlugie, ale to juz twoja sprawa jakie piszesz ;) Dlugie czy krotkie i tak sa super ! :)
OdpowiedzUsuńja właśnie się zastanawiałam jakie pisać i szczerze mówiąc trochę bałam się dać na początek długie, żeby chciało się wam je czytać ;D
UsuńZajebiste, pisz dalej, a i ja wolę długie rozdziały :)
OdpowiedzUsuńZajebiste to jest :) Jednak ja wole dlugie rozdzialy ale lepiej zeby byly krotsze niz zeby wgl ich nie bylo :D
OdpowiedzUsuń